sobota, 15 kwietnia 2017

Nie umiem być srebrnym aniołem
Ni gorejącym krzakiem
Tyle Zmartwychwstań już przeszło
A serce mam byle jakie

Na Wielkanoc chciałbym życzyć, żebyśmy szukając odpowiedzi na pytania:
Po co się urodziłem?
Po co żyję?
Dlaczego ucieka mi doczesne szczęście?
Dlaczego cierpię?

Dlaczego umieram? – stale przypominali sobie Jezusa zmartwychwstałego.


piątek, 14 kwietnia 2017

Wielki Piątek, wiec czas porozmawiać o śmierci.

Śmierć nie przychodzi wraz ze starością, lecz z zapomnieniem, może właśnie dlatego piszę, żeby ludziom przypomnieć, że wciąż tutaj jestem.
W jednym z moich wierszy rabi Nahman przekonywał mnie, że powinienem być chidusz – nieustannie młody. Być młodym, to umieć zakochiwać się wciąż na nowo, mimo upływu lat. Ludzie są w błędzie, myśląc, że nie warto się zakochać na starość. Nie wiedzą bowiem, że starzeją się właśnie dlatego, iż unikają miłości!
Wszyscy chcą żyć na wierzchołku góry, zapominając, że prawdziwe szczęście kryje się w samym sposobie wspinania się na górę.
Zawsze jest jakieś jutro i życie daje nam możliwość zrobienia dobrego uczynku, ale jeśli się mylę, i dzisiaj jest wszystkim, co mi pozostaje, chciałbym ci powiedzieć jak bardzo cię kocham i że nigdy cię nie zapomnę.
Jutro nie jest zagwarantowane nikomu, ani młodemu, ani staremu. Być może, to dzisiaj patrzysz po raz ostatni na tych, których kochasz. Dlatego nie zwlekaj, uczyń to dzisiaj, bo jeśli się okaże, że nie doczekasz jutra, będziesz żałował dnia, w którym zabrakło ci czasu na jeden uśmiech, na jeden pocałunek, że byłeś zbyt zajęty, by przekazać im ostatnie życzenie.

Bądź zawsze blisko tych, których kochasz, mów im głośno, jak bardzo ich potrzebujesz, jak ich kochasz i bądź dla nich dobry, miej czas, aby im powiedzieć "jak mi przykro", "przepraszam", "proszę", dziękuję" i wszystkie inne słowa miłości, jakie tylko znasz. Nikt cię nie będzie pamiętał za twoje myśli sekretne. Proś więc Pana o siłę i mądrość, abyś mógł je wyrazić. Okaż swym przyjaciołom i bliskim, jak bardzo są ci potrzebni. Prześlij te słowa komu zechcesz. Jeśli nie zrobisz tego dzisiaj, jutro będzie takie samo jak wczoraj. I jeśli tego nie zrobisz, nigdy nic się nie stanie. Teraz jest czas. Pozdrawiam i życzę szczęścia!


środa, 12 kwietnia 2017

Dzisiaj Judaszki.
Wielka Środa to dzień, w którym chrześcijanie wspominają sprzedanie Jezusa Chrystusa przez Judasza za 30 srebrników.
W tradycji ludowej obchodzono tak zwane Judaszki . Zwyczaj ten miał przypominać o zdradzie Judasza.
Judaszki polegały na niszczeniu, wieszaniu i paleniu Judasza. Kilkanaście wybranych osób robiło ze szmat, (najczęściej workowego płótna), kukłę wypchaną słomą, która miała symbolizować Judasza. Następnie ją sądzono, biczowano, a na końcu palono. W okolicach Gorlic Judaszki to zwyczajowe sprzątanie obejścia. Tego dnia chłopi grabili śmieci oraz uprzątali gospodarstwo po zimie. Judaszki to również nazwa wieczornego ogniska.
W Wielką Środę po ostatniej mszy świętej usuwa się z naczyń wodę święconą.


czwartek, 6 kwietnia 2017

Ojciec January (Splątanie czasu. Harmonia. 2016)
W mieście, którego nazwiska nie powiem,
Nic to albowiem do rzeczy nie przyda;
Było trzy karczmy, bram cztery ułomki,
Klasztorów dziewięć i gdzieniegdzie domki.
                                             Ignacy Krasicki (Monachomachia)

Wiadomość o przeniesieniu na inną placówkę zastała mnie na plebani podczas obiadu odpustowego ku czci Judy Tadeusza – świętego od spraw beznadziejnych.
Listonosz, podając mi list, dziwnie się uśmiechał i raz po raz puszczał oko do stojącego nieopodal prałata, który zajadał się szarlotką z bitą śmietaną – specjalnością pani Heleny, gospodyni parafialnej, nazywanej powszechnie przez parafian i księży „szefową”.
Treść pisma była następująca: „Z dniem 14 czerwca przenosimy Waszą Wielebność do ośrodka Ojca Januarego. W ramach przenosin wolno Waszej Wielebności zabrać ze sobą jeden ręcznik kąpielowy”. Pod tekstem widniały dwie pieczęcie kurialne, w tym jedna okrągła, przedstawiająca głowę świętego Jana Chrzciciela na tacy oraz podpis kanclerza.
– Ten ośrodek przeznaczony jest dla dzieci i młodzieży z biednych rodzin kaszubskich i ulokowany jest tuż przy przystani nad jeziorem Wdzydze, kilka kilometrów stąd – odezwał się prałat, nie przerywając jedzenia i wskazując widelcem w kierunku północnym, gdzie, jak sądziłem, miałem odnaleźć wspomniany obiekt.
Po kilku minutach jazdy zobaczyłem budynki dawnego ośrodka FWP, teraz wyremontowanego i przekazanego Kościołowi na cele charytatywne. Nad wejściem do obiektu widniał wymalowany czerwoną, odblaskową farbą napis: „Ośrodek Ojca Januarego”.
–  Tu będziesz spał – powiedział ubrany w biały habit brat zakonny i wskazał składane łóżko ustawione w kącie dużej jadalni.
– A co z moimi książkami, komputerem, rzeczami osobistymi…? – zapytałem.
– Możesz mieć tylko ręcznik, nie poinformowano cię? – odpowiedział brat. Po czym odwrócił się przez lewe ramię i, unosząc habit, pobiegł na pomost, z którego, wbrew zakazowi, młodzi Kaszubi skakali na główkę do jeziora.
– I co ty na to? – zapytałem stojącego obok mnie biskupa Zdzisława. – Przecież tutaj nie ma nawet łazienki i toalety – dodałem.
– Takie rzeczy należy załatwiać od ręki – odpowiedział biskup, po czym zaczął rozpinać fioletową sutannę. –  Zawołajcie mi tutaj ojca Januarego – odezwał się, pozbywszy się szaty.
W chwili, gdy do jadalni wszedł przywoływany duchowny, biskup rzucił się na niego, dusząc go i okładając pięściami.
– I tak nie zmienię swojej decyzji – wycharczał duszony zakonnik. – Czy nie rozumiesz, że tylko ty jeden jesteś w stanie upilnować chłopców, kiedy jerudny, notarelny satelta stanie w pełni – dodał, nie wiadomo dlaczego po kaszubsku.        



środa, 5 kwietnia 2017

Pieśni ofiarne Rabindranatha Tagore.
Pieśń 88 ( w moim tłumaczeniu )

Śmierć, Twoja wysłanniczka, stoi u moich drzwi. Przebyła nieznane morze i przyniosła mi Twoje przesłanie.

W środku ciemnej nocy, z sercem pełnym lęku, wezmę lampę, otworzę bramę i powitam ją. To przecież Twój posłaniec stoi u moich drzwi.


Ze złożonymi rękami i łzami powitam go. Oddam mu cześć, składając u jego stóp skarb mego serca.


niedziela, 2 kwietnia 2017

Kolejna pieśń Rabindranatha Tagore w moim tłumaczeniu.

67

Ty jesteś niebem i Ty jesteś gniazdem.

O Ty, Piękny, oto w gnieździe jest Twoja miłość, która nasyca duszę kolorami, dźwiękami i zapachami.

Oto nadchodzi poranek, niosąc w swojej prawej ręce złoty kosz, a w nim wieniec piękna, aby w ciszy udekorować ziemię.

A oto, ponad opuszczonymi przez stada ptaków łąkami, niewytyczonymi ścieżkami idzie wieczór, niosąc złoty dzban wytrawnego pokoju z zachodniego oceanu wypoczynku.


Ale tam, gdzie rozciąga się nieskończone niebo, aby dusza mogła swobodnie latać, króluje najczystsza światłość. Nie ma tam dnia i nocy, kształtów ani kolorów, i nigdy, przenigdy, nie słychać żadnych słów.