czwartek, 10 listopada 2016


Ars bene moriendi

Rozdział VII
Planowanie pogrzebu

Planowanie własnego pogrzebu może się wielu osobom wydawać kontrowersyjne czy wręcz makabryczne. Sądzę, że niechęć do tego może wypływać z tanatofobii. Planowanie własnego pogrzebu daje nam jednak możliwość określenia rodzaju ceremonii, wyboru miejsca ostatniego pożegnania, jak również zapewnia możliwość określenia naszych szczególnych oczekiwań względem „ostatniej drogi”. Począwszy od możliwości wyboru osoby, która będzie naszym pełnomocnikiem przy załatwianiu formalności, pozwala na wybór rodzaju ceremonii, sposobu i miejsca pochówku. Pozwala także na określenie, czy nasze ciało ma zostać poddane kremacji, czy też pochowane w trumnie. Oprócz tego daje też możliwość wpisania szczególnych sentencji do nekrologu czy wyrycia specjalnie przygotowanych słów na nagrobku, wyboru muzyki na ceremonię, kwiatów czy miejsca na konsolację.
Planowanie własnego pogrzebu jest działaniem równie odpowiedzialnym jak wybór rodzaju ubezpieczenia na życie. Zdejmuje z naszych bliskich konieczność podejmowania trudnych decyzji w i tak bardzo ciężkim dla nich okresie. Daje możliwość zastanowienia się nad bardzo istotną kwestią, jaką jest chociażby zgoda na transplantację naszych narządów.





wtorek, 8 listopada 2016

Megido

Ostatnie słowo...
Jakie będzie moje ostatnie słowo?
Gdy oddech będzie cenniejszy od czasu,
i wszystko zacznie dziać się naraz?
Czy będzie mostem
pomiędzy ciszą, a głosem przechadzającym się,
czy kluczem do krainy,
w której śmierć jak miłość i zazdrość gwałtowna?

Ostatnie słowo.
Jakie będzie moje ostatnie słowo?
Czy będzie głosem pękniętej struny,
która wydaje fałszywy dźwięk?

Chcę je poznać - przywyknąć,
choć boję się, że
dla kogoś, kto był ślepy przez całe życie
wieczność nie istnieje,
a słowo bywa tylko…

ostatnią, rozpaczliwą próbą zaistnienia.


poniedziałek, 7 listopada 2016

Ars bene moriendi

Każdy powinien się pilnie troszczyć, aby sobie zapewnił pobożnego, godnego zaufania, a zarazem stosownego w tym względzie domownika lub przyjaciela, takiego, który by mu przy śmierci wiernie towarzyszył, pobudzając i zachęcając go do stałości w wierze, cierpliwości, pobożności, ufności i wytrwałości, oraz odmawiania należycie pobożnie modlitwy w czasie jego konania.
                              Mateusz z Krakowa

Przez całe życie należy się uczyć żyć, jak mówił Seneka, i – co może jeszcze bardziej zdziwi – przez całe życie należy się uczyć umierać. Zatem ars moriendi to ars vivendi – sztuka umierania jest sztuką życia. Godności upatrywanej w umieraniu winno się szukać w godności, z jaką człowiek żyje.
Chwila śmierci jest nieunikniona, nadejdzie tak czy inaczej, prędzej czy później. Czeka ona każdego, a jedyne, co jest niepewne, to sposób, w jaki odejdziemy z tego świata. Aby przygotować się do tej ważnej chwili i nie bać się jej, należy w swoim życiu postępować dobrze i unikać złego. Istnieje tu nierozerwalna współzależność „dobrego życia” i „dobrej śmierci”, a także „złego życia” i „złej śmierci”.
Problematyką śmierci oraz losu duszy po śmierci ludzkość zajmuje się od najdawniejszych czasów. Spośród autorów starożytnych należy wymienić chociażby Sokratesa, Platona, Cycero czy Senekę.
Śmierć według Sokratesa nie jest niczym innym, jak rozdzieleniem duszy i ciała. Filozof zapewnia, że nie przejmuje się śmiercią, gdyż wierzy, że uda się do ludzi zmarłych, którzy są lepsi niż ci na tym świecie, jak również uda się do bogów mądrych i dobrych. Jeśli ta teza jest prawdą, to „nie jest mądrze zacząć lękać się śmierci, jeśli wcześniej czekało się na nią i oswajało z nią całe życie”. Sokrates wyraźnie zaznacza, że zwykli ludzie nie rozumieją filozofów i tym samym nie rozumieją, co to znaczy czekać na śmierć i być jej godnym.






sobota, 5 listopada 2016

Jest listopad - miesiąc oswajania śmierci.
Zapraszam do lektury mojej książki: Zanim nadejdzie śmierć... czyli ars bene moriendi.
Rozdział V - Szokująca wiadomość.

Czego człowiek może żałować przed śmiercią?

Ludzie nie żałują zbytnio tego, co zrobili. Żałują wszystkiego, czego nie zrobili.


1. Tego, że żył na zasadach innych.
Wielu osobom brakuje odwagi, aby żyć z poczuciem wierności sobie i swoim zasadom. Zamiast tego żyją tak jak inni tego chcą. Pod dyktando rodziny, znajomych i „zasad społecznych”. 

2. Tego, że brał na siebie za dużo pracy i obowiązków. 

3. Braku odwagi wyrażania swoich uczuć i tego co naprawdę myśli.
Wiele osób tłumi swoje uczucia i skrywa je przed innymi, aby zachować spokój. Tymczasem wyrażanie uczuć pomaga oczyścić relacje. 

4. Tego, że za mało czasu spędził z przyjaciółmi.
Ludzie często nie zdają sobie sprawy z tego, jak ważni są przyjaciele. Dopóki ich nie zabraknie.

5. Tego, że nie pozwolił sobie być szczęśliwym.
To zaskakujące, jak wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że szczęście to ich wybór. Pomóż najpierw sobie. Życie jest wyborem. To Twoje życie. Wybieraj świadomie, mądrze i szczerze przed samym sobą. Jeśli chcesz, możesz wybrać szczęście.




piątek, 4 listopada 2016


Żył kiedyś mały króliczek, który postanowił uciec z domu.
Któregoś dnia przyszedł do swojej mamusi i powiedział:
– Chcę uciec z domu.
– Jeśli uciekniesz z domu – odpowiedziała mama – ja pobiegnę za tobą, bo jesteś moim małym króliczkiem.
– Jeśli pobiegniesz za mną – odrzekł króliczek – zamienię się w rybę i odpłynę tym strumieniem, który jest tuż za naszym domem.
– Jeśli staniesz się rybą – odrzekła mama – ja zostanę wędkarzem i cię złowię.
– Jeśli zostaniesz wędkarzem – kontynuował mały króliczek – ja przemienię się w ptaka i odfrunę od ciebie.
- Jeśli zostaniesz ptakiem i będziesz chciał odfrunąć – powiedziała mama – ja stanę się drzewem, żebyś zawsze miał swój dom.
– O, kurczę! – powiedział mały króliczek. – Jeśli tak, to może lepiej zostanę z tobą teraz i już będę zawsze twoim małym króliczkiem.

– Masz tutaj marchewkę – powiedziała mama, uśmiechając się, i pogładziła go po jego długich, szarych króliczych uszach.


czwartek, 3 listopada 2016

Tak mało w nas odwagi, cierpliwości, wiary,
aby być z człowiekiem.
I ten lęk przed słowem,
które ma moc leczenia, lecz może też zabić.

(Nawet uśmiech nie jest obojętny.)

Łatwiej jest stanąć przy grobie,
gdzie nie widać cierpienia,
a szum lip i krzyk cmentarnych ptaków
zagłuszają słowa: „To był człowiek z przeszłością,
której nikt nie poznał”
i… uspokoić wyrzuty sumienia.
Poza tym tak łatwo jest zapalić świeczkę,
odmówić "zdrowaśkę"

i wrócić do domu na świąteczny obiad.




wtorek, 1 listopada 2016

ARS BENE MORIENDI
Rozdział VIII
Żałoba

Kochać to pragnąć, by kochana przez nas osoba żyła zawsze i była z nami. Największym cierpieniem dla kogoś, kto kocha, jest rozstanie z ukochaną osobą. Rozstanie spowodowane śmiercią jest bolesne i wprowadza człowieka w stan smutku, żalu, cierpienia. Mówimy wówczas, że jesteśmy w żałobie.
Żałoba jest procesem, a nie stanem. Ma swoją dynamikę i zmienia się z upływem czasu.
Chociaż proces radzenia sobie ze śmiercią bliskiej osoby to sprawa indywidualna, specjaliści wyróżniają poszczególne fazy żałoby:

I. Stadium szoku
Pojawia się bezpośrednio po informacji o śmierci bliskiej osoby. Może się objawiać płaczem, krzykiem, gwałtownym zachowaniem. Ale równie często występuje odrętwienie, bezruch, niemożność wyrażania jakichkolwiek uczuć. I zaprzeczanie temu, co się wydarzyło. Ta faza może trwać od kilku godzin do wielu dni i tygodni.

II. Stadium sprzeciwu
Jest niezgodą na śmierć bliskiej osoby i uczuciem żalu z powodu tego, co się stało. Łączy się z wyrażaniem silnych emocji. Najczęściej jest to złość kierowana do ludzi, którzy nie zapobiegli śmierci najbliższej osoby, do Boga czy też nawet do samego zmarłego. Na tym etapie osoba w żałobie często płacze, miewa kłopoty ze snem, problemy gastryczne czy zaburzenia krążenia. Ta faza trwa zwykle kilka tygodni.

III. Dezorganizacja zachowania
W tej fazie przeplatają się ze sobą różne emocje: smutek i żal mieszają się z lękiem i złością na to, że jest się opuszczonym. Człowiek na tym etapie często nie radzi sobie nawet z najprostszymi codziennymi czynnościami.
Może pojawić się poczucie winy i utrata sensu życia, a także gniew na tych, którzy inaczej przeżywają żałobę. Człowiek broni się przed tym stanem często uciekając w alkohol, narkotyki, inne używki, pracoholizm. Mechanizmy obronne człowieka, zamiast pomóc uporać się z traumą, utrudniają adaptację do nowej rzeczywistości. Pojawiają się zaburzenia snu, łaknienia, trudności w pracy zawodowej czy w nauce.

IV. Reorganizacja
To czas stopniowego powracania do normy. Śmierć najbliższych zaczyna być traktowana jako realna i nieodwracalna. Wracają stare wzorce zachowań, pojawiają się też nowe. Możliwy jest powrót do różnych aktywności i reakcji.

Faza ta trwa najczęściej około roku (po zakończeniu fazy III), ale może się przeciągnąć nawet do trzech lat. Czasami w okolicach pierwszej rocznicy śmierci może nastąpić powrót do fazy III. Ataki rozpaczy są jednak coraz łagodniejsze, nabiera się dystansu do wydarzeń z przeszłości, przestaje się idealizować zmarłego. Z czasem dostrzega się innych ludzi i chce się być z nimi bliżej, także emocjonalnie. Bywa, że osoby w żałobie prowadzą dość swobodne, wręcz rozwiązłe życie seksualne, jednak z czasem przychodzi też zdolność do uczuciowego zaangażowania. Początkowo drugi człowiek bywa traktowany jako substytut utraconego. Im dłuższy i silniejszy był związek z osobą, która odeszła, tym dłużej trwa zdrowienie. Najszybciej w nowe związki wchodzą wdowy i wdowcy, którzy nie przekroczyli trzydziestego roku życia.